Zamknij menu
  • Motorsport
  • Modelarstwo
  • Polski motorsport
  • Moto Podróże
  • Ciekawe miejsca
  • Klasyki i youngtimery
  • Auta codzienne
  • Auta przyszłości
  • Supersamochody
  • Car Design
  • Elektryki
  • Felietony
  • Poradniki
  • Recenzje
  • Wydarzenia
  • Wyjątkowi ludzi
Tagi
24h Daytona 24h Le Mans Aston Martin Audi AUTOart BMW BMW e30 Class 1 COVID-19 DTM Ferrari Film Ford Formuła 1 GTE Hill Climb Hypercar IMSA Ken Block Kyosho Lausitzring LMP1 LMP2 Marco Wittmann Mercedes Minichamps Model z historią Nico Müller Nissan Norev Nürburgring OTTO Peugeot Peugeot 208 Pikes Peak Porsche Porsche 911 Robert Kubica Sauber Skala 1:18 Solido Spark Sébastien Loeb Toyota WEC
  • Polityka prywatności
  • O nas / Kontakt
Facebook X (Twitter) RSS
BRuUuM!
RSS
BRuUuM!
Moto Podróże Supersamochody

Dostałem voucher na BMW M3, a skończyłem w Subaru — moje pięć okrążeń na torze Jastrząb pod Radomiem

Konrad Mizak23 września 202617 minut39 wyświetleń

Dwanaście lat temu stałem przy krawędzi toru w Ułężu i patrzyłem, jak mój przyjaciel wsiada do Lamborghini Gallardo. Dostał ten przejazd od żony, cztery okrążenia, wcale nie najtaniej. Wysiadł z uśmiechem od ucha do ucha i jednym zdaniem: „zleciało migiem”. Ktoś wtedy zapytał, czy ja też chcę spróbować. Odmówiłem. Nie dlatego, że nie było mnie stać albo że mi się nie chciało. Po prostu czułem dziwny opór przed tym, żeby usiąść za kierownicą czegoś, czego kompletnie nie znam, na obiekcie, którego nie znam jeszcze bardziej.

BMW E92 M3 i Subaru Impreza w rajdowym malowaniu — dwanaście lat później te same dwa modele wrócą w tej historii, jedno z podniesioną maską, drugie za kierownicą
Bariery ze zużytych opon i trawa zamiast stref bezpieczeństwa — tak wygląda tor urządzony na dawnym pasie startowym
Widzowie kilka kroków od Ferrari California i Porsche 911 Turbo — na takich imprezach publiczność ogląda auta z odległości wyciągniętej ręki
Nissan GT-R, Porsche 911 i czarne Gallardo — trzy różne odpowiedzi na to samo pytanie o napęd: turbo z czterema kołami, bokser z tyłu i wolnossące V10
Moment przed wyjazdem na tor — cztery okrążenia, po których padło zdanie o tym, że wszystko zleciało migiem
Gallardo wyjeżdża na mokry asfalt — dwanaście lat później to samo auto stało w Jastrzębiu, tyle że w pomarańczowym lakierze
Ułęż, wrzesień 2014 — cztery okrążenia Lamborghini Gallardo na dawnym lotnisku wojskowym, przy pochmurnym niebie i wilgotnym asfalcie

Dwanaście lat później dostałem podobny voucher na pożegnanie, odchodząc z pracy. I tu jest cała rzecz: najlepsze prezenty to te dopasowane do konkretnego człowieka, a ten był dopasowany wyjątkowo trafnie. Zespół nie kupił mi kubka z napisem ani karty do sklepu z ubraniami. Kupili mi przejazd po torze, bo wiedzieli, czym się interesuję. A ja, w przeciwieństwie do tamtego siebie sprzed dwunastu lat, nie miałem już żadnych oporów. Obawy zamieniły się w ciekawość.

Stajnia pełna silników, których już się nie produkuje

Postanowiłem zrealizować voucher jak najszybciej. Nie miałem specjalnych oczekiwań co do konkretnego auta, chodziłem raczej wokół myśli, żeby spróbować czegoś zupełnie nowego. Oferta Super-Cars.pl jest pod tym względem naprawdę szeroka: dwanaście torów w całej Polsce, od Pszczółek pod Gdańskiem po Biłgoraj, i flota, w której da się znaleźć wszystko od rajdowej Imprezy po McLarena. Vouchery są przy tym ważne dwa lata, co, jak się później okazało, bardzo mi się przydało.

Jest jednak rzecz, o której warto powiedzieć wprost. Ta flota nie jest młoda i widać to gołym okiem. Dodge Viper to konstrukcja z lat dziewięćdziesiątych z ośmiolitrowym V10 o mocy 450 KM. Audi R8, które oglądałem na miejscu, to pierwsza generacja z wolnossącym V10 5.2 i 525 KM. Lamborghini Gallardo ma to samo 5,2-litrowe V10, tyle że w wersji na 562 KM. Do tego Ferrari 458 Italia, którego produkcję zakończono w 2015 roku.

Tylko że im dłużej na to patrzyłem, tym bardziej myślałem, że to nie jest wada, lecz zupełnie inna kategoria. W jednym miejscu stało pięć wolnossących V10 i V8, których dziś nie kupisz w żadnym salonie: Viper, Gallardo, R8, 458 i Huracán. Świat przeszedł na turbodoładowanie i hybrydy, a tutaj ustawił się przekrój przez ostatnią erę silników, które oddychały samodzielnie.

Druga rzecz jest ciekawsza i łatwo ją przeoczyć. Część z tych aut to nie są egzemplarze seryjne. Ferrari, które każdy bierze za 488 Pistę, jest — zgodnie z opisem samego organizatora — 488 GTB z pakietem Pista i modyfikacjami mechanicznymi, po których silnik rozwija około 735 KM. McLaren 600LT też przeszedł tuning, z fabrycznych 600 KM do ponad 700 KM. Trzeba oddać firmie, że pisze o tym wprost, zamiast udawać, że przywiozła na tor fabryczne Pisty. Ale dla porządku: patrząc na tę stawkę, patrzy się na auta przerabiane pod jeden cel, a nie na kolekcję muzealnych oryginałów.

Audi R8 pierwszej generacji z 525-konnym V10 wyjeżdża na tor, a za nim czeka reszta stawki — w kolejce Viper, Huracán, Subaru i Ferrari
Subaru WRX STI obok McLarena 600LT z uniesionymi drzwiami — w cenniku dzieli je kilka półek, na torze zaledwie dwie sekundy różnicy do setki
KTM X-Bow — 800 kg, 240 KM z turbodoładowanego silnika Audi i celowy brak ABS, ASR oraz ESP; w tle Mustang GT
Dodge Viper RT/10 — osiem litrów pojemności, 450 KM i żadnej elektroniki, która mogłaby cokolwiek poprawić po kierowcy
Ferrari 458 Italia — ostatnie Ferrari z wolnossącym V8 umieszczonym centralnie, bo następca przeszedł już na turbodoładowanie
Dodge Challenger z 6,4-litrowym HEMI V8 i 637 Nm — auto zbudowane do jazdy prosto, wystawione na torze z jedenastoma zakrętami
Ferrari w specyfikacji Pista — organizator podaje, że to 488 GTB z pakietem Pista i modyfikacjami, po których silnik rozwija około 735 KM
Lamborghini Gallardo Spyder z 5,2-litrowym V10 o mocy 562 KM — ten sam model, który dwanaście lat wcześniej wiózł mojego przyjaciela po lotnisku w Ułężu
McLaren 600LT — jedyne auto w stawce zaprojektowane od początku pod tor, po tuningu z mocą przekraczającą 700 KM
Flota Super-Cars w Jastrzębiu, 19 września — od Vipera z lat dziewięćdziesiątych po McLarena 600LT, w komplecie pięć wolnossących V10 i V8, których nie ma już w żadnym salonie

Jest za to coś, co trzeba docenić bez żadnego „ale”. Ta flota jest zróżnicowana na tyle, że praktycznie każdy znajdzie w niej swoje auto. Fani rajdów mają do wyboru dwa klasyki tej sceny, Subaru Imprezę i Mitsubishi Lancera Evo X. Miłośnicy japońskiej motoryzacji dostają Nissana GT-R i Toyotę Suprę. Dla zwolenników amerykańskiego podejścia do mocy są Ford Mustang, Dodge Challenger i wspomniany już Viper. Jest nawet egzotyk w postaci KTM-a X-Bow, czyli 800 kg bez dachu, drzwi i bez ABS-u, ASR-u oraz ESP. Może nie jest to flota najnowsza, ale na pewno jest na tyle szeroka, żeby trafić w bardzo różne gusta.

Zostaje jeszcze dwóch Niemców. Porsche 911 w takiej stawce wypada jak pozycja obowiązkowa, ale to obecność drugiego niemieckiego producenta cieszyła mnie szczególnie.

Mój wybór padł na BMW E92 M3. Powód był prosty i całkowicie nieobiektywny: to moje ulubione współczesne BMW, a jego nadwozie coupé zawsze podobało mi się najbardziej. Do tego byłem ciekaw, jak jeździ auto z ostatnim wolnossącym V8 w historii M3. Silnik S65, 3999 cm³, 420 KM przy 8300 obrotach na minutę, setka w 4,8 sekundy. Następca przeszedł na doładowaną rzędową szóstkę i ten rozdział zamknął się na dobre.

Pierwotny wybór i obowiązkowe zdjęcie pamiątkowe przy aucie — E92 M3 z wolnossącym V8 o mocy 420 KM, ostatnim takim silnikiem w historii M3

Trzy tory, jeden voucher

Pierwszy termin wybrałem na czerwiec, na torze w Ułężu, bo był po prostu najbliżej mojego miejsca zamieszkania. I wtedy przypomniała mi się tamta wizyta sprzed dwunastu lat. To wspomnienie kazało mi sprawdzić, co ja właściwie wybrałem, i wnioski nie były zachęcające. Tor Ułęż powstał na terenie dawnego lotniska szkoleniowego, które w latach dziewięćdziesiątych trafiło w ręce Agencji Mienia Wojskowego. Ma dwie długie proste, z czego najdłuższa sięga niemal pół kilometra, i raptem pięć zakrętów. Reszta układu na eventach powstaje z pachołków.

Do rozpędzania się w linii prostej to miejsce idealne. Ja chciałem czegoś dokładnie odwrotnego: kręconej pętli, w której liczy się to, co dzieje się między prostymi. Nie chodziło więc o samą datę. Postanowiłem zmienić tor na bardziej kręty, ale wciąż na tyle bliski, żeby dało się tam dojechać bez organizowania osobnej wyprawy — padło na Biłgoraj. Najbliższy wolny termin wypadał tam dopiero w sierpniu. A potem przełożyłem jeszcze raz, bo data zderzyła się z rodzinnym wyjazdem. Ostatecznie wylądowałem na torze Jastrząb pod Radomiem, 19 września.

Układ Autodromu Jastrząb — nitka o długości 2400 metrów i jedenaście zakrętów, a wokół niej płyta poślizgowa, tor terenowy i krótsze pętle do łączenia w różne konfiguracje / fot. Autodrom Jastrząb

Tak, wiem, jak to brzmi. Voucher dostałem w marcu, pierwszy termin zaplanowałem na czerwiec, a za kierownicą usiadłem dokładnie pół roku po tym, jak dostałem prezent (dwuletnia ważność vouchera nagle przestała być abstrakcją).

Tor, który ktoś naprawdę zaprojektował

Bałem się jednej rzeczy: pogody. Wrzesień potrafi być łaskawy albo bezlitosny, a jazda po mokrym torze z instruktorem, którego widzi się pierwszy raz w życiu, to zupełnie inna historia. Trafiłem na dzień bez jednej chmury — słonecznie, sucho, idealnie.

Drugie zaskoczenie czekało zaraz po wjeździe na teren obiektu. Jastrząb nie wygląda jak coś z minionej epoki. Wygląda jak prawdziwy tor wyścigowy. Budynek z zapleczem, garaże, trybuny — symboliczne, owszem, ale są, i od razu widać, że ktoś pomyślał także o widzach. Żadnych śladów po pasie startowym, bo ich tu nigdy nie było. Autodrom Jastrząb powstał w 2013 roku i był od początku projektowany jako tor wyścigowy, a nie zaadaptowany z lotniska czy poligonu — co w Polsce wciąż nie jest regułą. Nitka ma 2400 metrów, jedenaście zakrętów i dziesięć metrów szerokości w najwęższym miejscu, a na trasie znalazło się wzniesienie o dziesięcioprocentowym nachyleniu.

Budynek zaplecza z charakterystycznym zadaszeniem — mieszczą się tu biura, sale szkoleniowe i rejestracja uczestników
Plan kompleksu na ścianie w budynku — poza główną pętlą jest tu płyta poślizgowa, odcinek terenowy i krótsze konfiguracje do szkoleń
Podium i ścianka do zdjęć przy wyjściu z boksów — na takim evencie nikt nie prowadzi klasyfikacji, ale trudno przejść obok i nie stanąć na najwyższym stopniu
Linia start-meta z szachownicą i bariery oddzielające tor od strefy zaplecza — w tle wzniesienie, po którym trasa wspina się i opada
Trybuny nad zakrętem: ślady po hamowaniu na asfalcie i widzowie kilka metrów od toru — skala jest niewielka, ale miejsce dla publiczności zaplanowano od początku
Autodrom Jastrząb — obiekt oddany w 2013 roku, z zapleczem biurowo-szkoleniowym, boksami i stałą infrastrukturą dla widzów, a nie z zabudową dostawianą na czas eventu

Skala jest oczywiście mniejsza niż w obiektach, które kojarzymy z Formuły 1 — nie ma tu tego rozmachu. Tylko że Jastrzębiowi to w niczym nie ujmuje, bo miejsce zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie.

Szczerze? Nie byłem tego świadomy, dopóki nie zobaczyłem tego na własne oczy. Czytałem parametry przed wyjazdem, ale liczby to jedno, a stanięcie na asfalcie obok trybun to drugie. Dopiero wtedy poczułem, że dwa przełożenia terminu miały sens.

Maska w górze

Dojechałem na miejsce, wysiadłem, rozejrzałem się. I pierwsze, co zobaczyłem, to „moje” białe BMW M3 z podniesioną maską, podstawione na podnośniku, otoczone przez dwóch mechaników ze skrzynką narzędzi.

No ładnie. Trzecie podejście do tej jazdy i akurat dziś auto postanowiło odmówić współpracy.

W rejestracji pani przeprosiła i wyjaśniła, co się stało: BMW podczas rozgrzewki puściło olej na tor. Uśmiałem się, bo trudno o lepszą pożywkę dla wszystkich żartów o niemieckiej inżynierii. Moje ulubione współczesne BMW własnoręcznie potwierdziło każdy stereotyp, jaki kiedykolwiek o tej marce powstał.

Ale prawda jest taka, że wcale mnie to specjalnie nie zmartwiło, bo od początku bardziej chciałem doświadczyć jazdy po torze niż konkretnie tego BMW. Auto było tylko środkiem. Trzeba też oddać firmie sprawiedliwość: nikt niczego nie zamiatał pod dywan. Mechanicy próbowali ratować samochód na miejscu, a ja dostałem propozycję wyboru innego auta, w tym takiego z wyższej półki cenowej. Poszedłem obejrzeć, co stoi w gotowości.

Na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje — białe M3 z wlotami w masce i białymi felgami wygląda jak auto gotowe do wyjazdu na tor
Wolnossące V8 S65 — cztery litry, 420 KM przy 8300 obrotach i konstrukcja, której następca w M3 już nie dostał; na kostce obok widać ślad po wycieku i naprawach
Pojeździć tym coupé nie było dane, ale popatrzeć już tak — karbonowy dach, lotka na klapie i dyfuzor, który w tej wersji był dodatkiem
Zarezerwowane BMW E92 M3 kilkanaście minut po tym, jak podczas rozgrzewki puściło olej na tor — zamiast na starcie auto spędziło ten dzień na kostce przed budynkiem

Ferrari, Lamborghini, McLaren. Wszystkie dostępne, wszystkie robiące wrażenie. I żadne z nich nie było tym, czego szukałem. Chciałem czegoś bardziej torowego, a nie najszybszego auta na prostej. Przez moment myślałem o Audi R8, ale to była stara generacja i ta myśl szybko przeszła.

Wybór padł na Subaru Imprezę WRX STI.

I tu muszę się przyznać do czegoś, co pewnie wpłynęło na tę decyzję bardziej, niż zdawałem sobie sprawę. Dosłownie trzy tygodnie wcześniej pisałem na blogu o wyścigowej Imprezie na Nordschleife i o tym, jak bardzo mi się ten pomysł podoba, mimo że żaden ze mnie fan Subaru. Kiedy więc stanąłem przed wyborem auta, myśl o Subaru przyszła zupełnie naturalnie, jakby temat sam się domknął.

Pani w rejestracji była wyraźnie zdziwiona, bo w cenniku to półka niższa niż zarezerwowane BMW. Na papierze rzeczywiście wygląda to skromnie: 2,5-litrowy bokser, 300 KM, 407 Nm i setka w 5,2 sekundy, czyli o 120 KM mniej niż w M3. Dla mnie to nie był żaden problem. Stwierdziłem, że bokser z napędem na cztery koła będzie do tego toru idealny, i przy tym zostałem. Chwilę później usłyszałem zdanie, które zmieniło cały dzień: skoro wybieram tańsze auto, to zamiast trzech zamówionych okrążeń w BMW mogę zrobić pięć w Subaru: cztery w cenie vouchera, a piąte w ramach rekompensaty za awarię.

W to mi graj.

Zabawne jest to, że w cenniku zrobiłem krok w dół, a w kalendarzu krok w górę. Subaru tej generacji produkowano w latach 2014–2021, czyli jest młodsze od BMW, które właśnie stało z podniesioną maską.

Cały dzień zapisany na jednym kartoniku: dziesiąte miejsce w kolejce, Subaru, pięć okrążeń i „F” oznaczające dokupiony film z kamery pokładowej
Impreza czeka na wjazd na nitkę, w tle Ford Mustang — na eventach auta wypuszczane są pojedynczo, z odstępem między przejazdami
Ostatnie minuty przed pierwszym okrążeniem — Impreza z numerem 5 czeka kilka kroków dalej
Subaru Impreza WRX STI z numerem 5 zamiast zarezerwowanego BMW — pięć okrążeń Autodromu Jastrząb zamiast trzech, plus dokupione nagranie z kamery pokładowej

Dwa zaskoczenia, z czego jedno miało trzy pedały

Pierwsze dopadło mnie dokładnie w momencie, w którym usiadłem za kierownicą. Wybierając Subaru, kompletnie nie pomyślałem o tym, że to auto z manualem. BMW miało dwusprzęgłową skrzynię, a ja od roku jeżdżę wyłącznie automatem i zdążyłem się odzwyczaić od sprzęgła i dźwigni zmiany biegów.

Wybierałem na gorąco, kilkanaście minut po informacji o awarii, więc bezwiednie założyłem, że skoro BMW miało automat, to Subaru też będzie miało. Siadam do auta, którym za chwilę mam śmigać po torze, i uświadamiam sobie, że muszę sobie przypomnieć, jak się jeździ z ręczną skrzynią. Odwrotu nie było (przypomnę sobie w trakcie, pomyślałem).

Drugie zaskoczenie było poważniejsze i zmieniło mój obraz takich eventów. Byłem przekonany, że instruktor siedzi obok po to, żebyśmy tych aut nie rozbili. Nie mogłem się bardziej mylić. On tam siedział po to, żebym jechał szybciej. Mówił, gdzie się ustawić przed zakrętem, gdzie redukować, gdzie dać gaz do oporu. Zachęcał, zamiast hamować zapędy. Kompletnie się tego nie spodziewałem i było to zaskoczenie zdecydowanie pozytywne.

Gokart z bokserem

Tor okazał się dokładnie tym, czego szukałem, uciekając z Ułęża. Zakręty, nawroty, szykany zbudowane z pachołków, wjazd pod górę i zjazd w dół, między tym odcinki proste na złapanie oddechu. Pełen przekrój sytuacji, w których można sprawdzić, jak auto zachowuje się w zakręcie, a nie tylko ile wyciąga na prostej.

A Subaru? Jeździło świetnie i miałem wrażenie, że siedzę w gokarcie. Zwrotne, mocno trzymające się asfaltu, z dobrym przyspieszeniem, a do tego ten dźwięk boksera, którego nie da się pomylić z niczym innym. To auto robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje, i robi to w sposób, który natychmiast daje pewność siebie.

Ostatnie sekundy przed sygnałem do wyjazdu na nitkę — obok czeka Audi R8, jedno z aut odrzuconych przy wyborze
Ślady po hamowaniu i przyspieszaniu znaczą asfalt przez cały dzień
Pachołki wyznaczające szykanę na szerszym fragmencie toru — to one zmieniają prosty odcinek w sekwencję wymagającą redukcji i dwóch zmian kierunku
Impreza w długim łuku widzianym z trybun — z tej perspektywy nie widać, ile pracy wymaga utrzymanie tempa, którego w aucie czuje się znacznie więcej
Pięć okrążeń Autodromu Jastrząb Subaru Imprezą WRX STI — 2400 metrów, jedenaście zakrętów i dodatkowe szykany wyznaczone pachołkami

Jest przy tym pewien kontrast, którego nie zamierzam ukrywać. Wnętrze Imprezy nie robi absolutnie żadnego wrażenia — mój VW Touran prezentuje się ciekawiej. Plastiki, prosta deska, nic, co miałoby robić wrażenie. Ale wszystko, czym to auto przewyższa resztę stawki, siedzi w prowadzeniu i w dźwięku silnika. Może nie jestem wielkim fanem Subaru, ale po tych pięciu okrążeniach rozumiem, co inni w nim widzą.

A wracając do ręcznej skrzyni biegów — nie obyło się bez potyczek. Pierwsze okrążenie w sporej części zeszło mi na przypominaniu sobie, gdzie właściwie łapie sprzęgło. Puszczałem je za szybko, a dwa czy trzy razy zamiast dwójki wrzuciłem czwórkę (instruktor okazał się wyrozumiały, auto podobnie). Z każdym kolejnym kółkiem szło coraz lepiej, aż w pewnym momencie po prostu przestałem o tym myśleć. Nie zepsuło mi to jazdy ani na moment.

Z pięciu okrążeń jedno naprawdę moje

Tu dochodzimy do rzeczy, o której warto powiedzieć konkretnie, bo to jedyny sposób, żeby ocenić ten format uczciwie. Pięć okrążeń rozłożyło się tak:

  • okrążenia 1 i 2 — zapoznanie z torem, szukanie punktów hamowania, przypominanie sobie manuala
  • okrążenie 3 — dokładnie to, po co przyjechałem: szybko, pewnie, z pełną świadomością, gdzie mogę sobie pozwolić na więcej
  • okrążenia 4 i 5 — korek, dublowanie i przepuszczanie, czyli czas, którego nie dało się wykorzystać

Czyli z pięciu okrążeń jedno było naprawdę moje. Wiedziałem już, jak jechać, czułem się pewniej, ale ruch na torze nie pozwolił pojechać tak, jak chciałem. I to jest najlepsza odpowiedź na pytanie, czy dwa albo trzy okrążenia wystarczą. Dwa okrążenia to właściwie tyle co nic — to sama nauka toru, bez ani jednego przejazdu, w którym wiesz, co robisz. Dopiero pięć dało mi zróżnicowane wrażenia. Mój przyjaciel miał dwanaćie lat temu cztery i wysiadł z poczuciem, że wszystko zleciało migiem. Teraz dokładnie wiem, co miał na myśli.

Policzmy zresztą na zimno. Voucher o wartości około 800 złotych przekładał się na trzy okrążenia BMW, czyli około 265 złotych za jedno okrążenie. W Subaru ta sama kwota starczyła na cztery, czyli po 200 złotych, a piąte doszło za darmo w ramach rekompensaty. Realnie wyszło więc około 160 złotych za okrążenie i mniej więcej dwanaście kilometrów jazdy po pętli o długości 2,4 kilometra. Różnica jest odczuwalna i to właśnie ona zdecydowała o tym, że z toru wyjechałem zadowolony.

Podium Autodromu Jastrząb po ostatnim okrążeniu — żadnej klasyfikacji na tym evencie nie było, ale wszystkie trzy stopnie i tak znalazły swoich zwycięzców

Byłem tam z całą rodziną. Kibicowali z trybun, robili zdjęcia, kręcili filmiki. Gdy później to oglądałem, miałem wrażenie, że jadę jakoś… wolno. Tylko że to nie był wyścig i nikt nie mierzył czasu. Liczyły się doznania i poziom frajdy, a tych było pod dostatkiem. Dokupiłem jeszcze nagranie z kamery pokładowej i jestem naprawdę ciekaw, jak ten onboard wygląda z perspektywy fotela kierowcy. Mam je otrzymać za kilka tygodni — jak tylko będę w jego posiadaniu, zaktualizuję ten wpis.

Dwanaście lat później

Takie eventy to w sumie dobra sprawa i wszystko zależy od tego, czego się od nich oczekuje. Firmy tego typu celują głównie w ludzi, którzy chcą raz w życiu poprowadzić prawdziwy supersamochód, zrobić zdjęcie i poczuć, jak to jest. Dla takiej osoby dwa okrążenia Lamborghini są zupełnie wystarczające, bo liczy się samo wydarzenie, a nie czas na okrążeniu.

Ja chciałem czegoś innego. Chciałem doświadczenia toru wyścigowego, a do tego potrzebne było Subaru zamiast Ferrari, Jastrząb zamiast Ułęża i przynajmniej pięć okrążeń zamiast dwóch. I to jest w porządku, że oba te oczekiwania da się zrealizować w tym samym miejscu, tego samego dnia, obok siebie.

Najciekawsze jest jednak to, ile z tego dnia wydarzyło się wbrew planowi. Zaplanowałem BMW, a pojechałem Subaru. Zaplanowałem Ułęż, a wylądowałem w Jastrzębiu. Zaplanowałem trzy okrążenia, a przejechałem pięć. Z pierwotnego pomysłu nie zostało prawie nic i właśnie dlatego wyszło lepiej.

A dwanaście lat temu stałem obok toru i grzecznie odmawiałem, kiedy ktoś proponował mi przejażdżkę. Prezent od zespołu trafił nie tylko w człowieka, ale i we właściwy moment.

Audi Autodrom Jastrząb BMW BMW e92 BMW M3 Dodge Challenger Dodge Viper Ferrari Ford KTM X-Bow Lamborghini Lamborghini Gallardo Lubelskie McLaren Mitsubishi Lancer Evo Nissan Porsche Radom Subaru Subaru WRX STi Super-Cars.pl Tor Ułęż Toyota

Powiązane treści

Motorsport

Żaden ze mnie fan Subaru — a mało który pomysł na wyścigówkę podoba mi się tak jak WRX na Nordschleife i BRZ w Super GT

Felietony

Znalazłem na sprzedaż prawdziwe BMW M4 DTM Marco Wittmanna — mam je w gablocie, czy powinienem mieć w garażu?

Motorsport

Bez tlenu, bez paliwa, bez litości. Zbudowany, żeby bić rekordy — historia VW ID.R

Zostaw komentarz Anuluj odpowiedź


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Zobacz także

Zobacz także
Motorsport

Żaden ze mnie fan Subaru — a mało który pomysł na wyścigówkę podoba mi się tak jak WRX na Nordschleife i BRZ w Super GT

Felietony

Znalazłem na sprzedaż prawdziwe BMW M4 DTM Marco Wittmanna — mam je w gablocie, czy powinienem mieć w garażu?

Motorsport

Bez tlenu, bez paliwa, bez litości. Zbudowany, żeby bić rekordy — historia VW ID.R

Motorsport

Od przesiadki w trakcie wyścigu do bestii, która przyspiesza lepiej niż F1 — moja niełatwa miłość do Formuły E

Social Media
  • Facebook
  • Twitter

Wpisz tekst powyżej i naciśnij Enter aby wyszukać. Naciśnij Esc aby anulować.

Pliki cookie. Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie tego portalu, czasami umieszczamy na komputerze użytkownika (bądź innym urządzeniu) małe pliki – tzw. cookies („ciasteczka”). Podobnie postępuje większość dużych witryn internetowych.
Zaakceptuj ciasteczka
Ustawienia Prywatności
Ustawienia zgody na pliki cookie
Ustawienia zgody na pliki cookie

Ustawienia Prywatności

Wybierz, które ciasteczka chce aktywować. Możesz zmienić te ustawienia w każdej chwili poprzez ikonę ustawień widoczną w rogu strony. Jednakże zmiana ustawień może powodować wyłączenie niektórych funkcji dostępnych na stronie. Aby dowiedzieć się jak usunąć ciasteczka w przeglądarce sprawdź zakładkę "Pomoc". Dowiedz się więcej na temat ciasteczek, których używamy.

Za pomocą poniższego suwaka możesz włączyć lub wyłączyć różne typy ciasteczek:

  • Block all
  • Essential
  • Functionality
  • Analytics
  • Advertising

Ta strona będzie

Ta strona internetowa nie będzie

Ta strona będzie

  • Istotne: Zapamięta ustawienia uprawnień dla ciasteczek
  • Istotne: Włączy ciasteczka sesyjne
  • Istotne: Odczyta informacje wprowadzone do formularzy kontaktowych
  • Istotne: Zapamięta produktu dodane do koszyka zakupowego
  • Istotne: Uwierzytelni czy jesteś zalogowany na konto użytkownika
  • Istotne: Zapamięta wybraną wersję językową

Ta strona internetowa nie będzie

  • Zapamiętywać nazwę użytkownika i hasło
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać ustawienia sieci społecznościowych
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać wybrany kraj i region
  • Analityczne: Zapisywać informacje dotyczące odwiedzonych podstron i podjętych na nich działań
  • Analityczne: Zapisywać informacji dotyczących Twojego położenia i regionu na podstawie numeru IP
  • Analityczne: Zapisywać czas spędzony na poszczególnych podstronach
  • Analityczne: Zwiększać jakość danych funkcji statycznych. Reklamowe: Dostosuje informacje reklamowe do Twoich zainteresowań na podstawie np. treści, którą odwiedziłeś wcześniej. (Obecnie nie używamy plików cookie służących do kierowania reklam)
  • Reklamowe: Zbierać danych osobowe, takich jak imię i nazwisko oraz lokalizacja

Ta strona będzie

  • Istotne: Zapamięta ustawienia uprawnień dla ciasteczek
  • Istotne: Włączy ciasteczka sesyjne
  • Istotne: Odczyta informacje wprowadzone do formularzy kontaktowych
  • Istotne: Zapamięta produktu dodane do koszyka zakupowego
  • Istotne: Uwierzytelni czy jesteś zalogowany na konto użytkownika
  • Istotne: Zapamięta wybraną wersję językową
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać ustawienia sieci społecznościowych
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać wybrany kraj i region

Ta strona internetowa nie będzie

  • Analityczne: Zapisywać informacje dotyczące odwiedzonych podstron i podjętych na nich działań. Analityczne: Zapisywać informacji dotyczących Twojego położenia i regionu na podstawie numeru IP
  • Analityczne: Zapisywać czas spędzony na poszczególnych podstronach. Analityczne: Zwiększać jakość danych statystycznych
  • Reklamowe: Dostosuje informacje reklamowe do Twoich zainteresowań na podstawie np. treści, którą odwiedziłeś wcześniej. (Obecnie nie używamy plików cookie służących do kierowania reklam)
  • Reklamowe: Zbierać danych osobowe, takich jak imię i nazwisko oraz lokalizacja

Ta strona będzie

  • Istotne: Zapamięta ustawienia uprawnień dla ciasteczek
  • Istotne: Włączy ciasteczka sesyjne
  • Istotne: Odczyta informacje wprowadzone do formularzy kontaktowych
  • Istotne: Zapamięta produktu dodane do koszyka zakupowego
  • Istotne: Uwierzytelni czy jesteś zalogowany na konto użytkownika
  • Istotne: Zapamięta wybraną wersję językową
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać ustawienia sieci społecznościowych
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać wybrany kraj i region
  • Analityczne: Zapisywać informacje dotyczące odwiedzonych podstron i podjętych na nich działań
  • Analityczne: Zapisywać informacji dotyczących Twojego położenia i regionu na podstawie numeru IP
  • Analityczne: Zapisywać czas spędzony na poszczególnych podstronach
  • Analityczne: Zwiększać jakość danych statystycznych

Ta strona internetowa nie będzie

  • Reklamowe: Dostosuje informacje reklamowe do Twoich zainteresowań na podstawie np. treści, którą odwiedziłeś wcześniej. (Obecnie nie używamy plików cookie służących do kierowania reklam)
  • Reklamowe: Zbierać danych osobowe, takich jak imię i nazwisko oraz lokalizacja

Ta strona będzie

  • Funkcjonalne: Zapamiętywać ustawienia sieci społecznościowych
  • Funkcjonalne: Zapamiętywać wybrany kraj i region
  • Analityczne: Zapisywać informacje dotyczące odwiedzonych podstron i podjętych na nich działań
  • Analityczne: Zapisywać informacji dotyczących Twojego położenia i regionu na podstawie numeru IP
  • Analityczne: Zapisywać czas spędzony na poszczególnych podstronach
  • Analityczne: Zwiększać jakość danych funkcji statycznych
  • Reklamowe: Dostosuje informacje reklamowe do Twoich zainteresowań na podstawie np. treści, którą odwiedziłeś wcześniej. (Obecnie nie używamy plików cookie służących do kierowania reklam)
  • Reklamowe: Zbierać danych osobowe, takich jak imię i nazwisko oraz lokalizacja

Ta strona internetowa nie będzie

  • Zapamiętywać nazwę użytkownika i hasło
Zapisz i zamknij